Kilka lat temu miałam na prawdę poważny problem z wypadaniem włosów. Włosy leciały mi garściami, były wszędzie: na dywanie, pod prysznicem, na poduszkach... ubraniach. Próbowałam wszystkiego: przez pół roku leczyłam się dermatologicznie, brałam silne leki, zastrzyki, robiłam badania, które nic nie wykazywały. W ostateczności leki zaczęły pomagać ale straciłam już tyle włosów, że próbowałam dosłownie wszystkiego, żeby odzyskać dawną czuprynę:)
Kiedy przeszukiwałam różne fora internetowe, szukając ratunku dowiedziałam się właśnie o tym specyfiku. To, co zrobił z moimi włosami przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że włosy przestały wypadać niemalże całkowicie, to stały się grubsze, mocniejsze, szybciej rosły i pojawiły setki nowych ''baby hair" :) W ciągu 6 miesięcy objętość moich włosów widocznie wzrosła.
W okresie kiedy włosy bardzo wypadały, używałam go razem z szamponem codziennie, spryskując skórę głowy i masując przez kilka minut. To, co mi w nim przeszkadza i zapewne nie tylko mi - to zapach. Jest bardzo intensywny i charakterystyczny. Chociaż po tylu latach już się do niego przyzwyczaiłam :) Teraz, kiedy nie mam już problemu z wypadaniem, Seboradin stosuję profilaktycznie zawsze jesienią i zimą. Aplikuję go po każdym myciu, czyli w moim przypadku co trzy dni.
To, co jeszcze zauważyłam stosując go, to zmniejszenie przetłuszczania się włosów. W walce z wypadaniem jest to moje kosmetyczne KWC!:) Butelka tego cudu w aptece kosztuje ok. 27 zł za 200ml - ja zużyłam go już dobrych kilka litrów :D Szczerze polecam go wszystkim osobom borykającym się z problemem wypadania włosów, bo sama dobrze wiem z jakim stresem i dyskomfortem się on wiąże.
Pozdrawiam,
ANN.