niedziela, 30 grudnia 2012

YANKEE CANDLE PROMOCJA

Post ten w całości jest skierowany do fanek Yankee Candle :) Będzie bardzo krótki, ale to treść jest najważniejsza.
Jutro (31.12.2012) na stronie http://www.mydlarnia-hebe.pl/ obowiązywać będzie promocja -25% na woski zapachowe YC. Razem z Ann nie możemy się już doczekać! Skrzętnie wybieramy zapachy, które chcemy mieć w swoich kolekcjach  ;)


Wy też zacieracie łapki? Macie zamiar przepuścić trochę kaski? :)

Odliczająca minuty,
Kat.

piątek, 28 grudnia 2012

SEBORADIN NIGER - LOTION Z CZARNĄ RZODKWIĄ

Kilka lat temu miałam na prawdę poważny problem z wypadaniem włosów. Włosy leciały mi garściami, były wszędzie: na dywanie, pod prysznicem, na poduszkach... ubraniach. Próbowałam wszystkiego: przez pół roku leczyłam się dermatologicznie, brałam silne leki, zastrzyki, robiłam badania, które nic nie wykazywały. W ostateczności leki zaczęły pomagać ale straciłam już tyle włosów, że próbowałam dosłownie wszystkiego, żeby odzyskać dawną czuprynę:)
 Kiedy przeszukiwałam różne fora internetowe, szukając ratunku dowiedziałam się właśnie o tym specyfiku. To, co zrobił z moimi włosami przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że włosy przestały wypadać niemalże całkowicie, to stały się grubsze, mocniejsze, szybciej rosły i pojawiły setki nowych ''baby hair" :) W ciągu 6 miesięcy objętość moich włosów widocznie wzrosła. 
W okresie kiedy włosy bardzo wypadały,  używałam go razem z szamponem codziennie, spryskując skórę głowy i masując przez kilka minut. To, co mi w nim przeszkadza i zapewne nie tylko mi - to zapach. Jest bardzo intensywny i charakterystyczny. Chociaż po tylu latach już się do niego przyzwyczaiłam :) Teraz, kiedy nie mam już problemu z wypadaniem, Seboradin stosuję profilaktycznie zawsze jesienią i zimą. Aplikuję go po każdym myciu, czyli w moim przypadku co trzy dni.   
To, co jeszcze zauważyłam stosując go, to zmniejszenie przetłuszczania się włosów. W walce z wypadaniem jest to moje kosmetyczne KWC!:) Butelka tego cudu w aptece kosztuje ok. 27 zł za 200ml - ja zużyłam go już dobrych kilka litrów :D Szczerze polecam go wszystkim osobom borykającym się z problemem wypadania włosów, bo sama dobrze wiem z jakim stresem i dyskomfortem się on wiąże.
Pozdrawiam, 
ANN.

wtorek, 25 grudnia 2012

PEREŁKI BRĄZUJĄCE OD AVON

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie jestem żadną specjalistką od wszelkiego typu specyfików brązujących:) Zazwyczaj nie przywiązuję do nich wagi i jeżeli jakiś już trafi w moje ręce, to najczęściej dzieje się to przypadkowo. I tak też było z kuleczkami AVON.

Skusiła mnie do ich zakupu naprawdę spora promocja, a że wcześniej nie miałam bronzera w kulkach, byłam strasznie  ciekawa jak się u mnie spiszą. Po wielu miesiącach intensywnych testów mogę powiedzieć, że całkiem mi się podobają:)

Używam ich raczej w roli różu, niż do konturowania, bo z natury mam szczupłą twarz i nie potrzebuje jej dodatkowo wyszczuplać - wręcz przeciwnie wolałabym żeby była okrąglejsza ;) 
Przechodząc do sedna: kuleczki mają naprawdę ładny kolor - ciepły brąz, taki jak lubię najbardziej. Na szczęście nie są pomarańczowe. Dają bardzo ładne wykończenie na policzkach - satynowe, lekko błyszczące ale w taki subtelny sposób:) Efekt jest raczej delikatny. Wytrzymują cały dzień, nie musimy się obawiać, że znikną po paru godzinach. Są bardzo, bardzo wydajne. Używam ich codziennie od ponad pół roku i poza "zagubionymi w dywanie" :D kilkoma kuleczkami zużycia praktycznie nie widać. Nie mam pojęcia kiedy mi się skończą.

Opakowanie jest zwykłe, plastikowe bez szału, ale podoba mi się, że jest zakręcane od góry wieczko co ochroni na pewno kuleczki przed niepowołanym rozsypaniem się np: w podróży. Ich regularna cena katalogowa to 52zł za 22gr produktu, ale bardzo często są w promocji; czasem można je dorwać za jedyne 20zł;) Myślę, że warto je upolować w promocji, bo to naprawdę wart uwagi produkt:)
Pozdrawiam, 
Ann:*

sobota, 22 grudnia 2012

PHARMACERIS - FLUID MATUJĄCY Z LAKTOFLAWINĄ

Skusiłam się na niego latem, ponieważ co roku na cieplejsze miesiące wybieram nieco lżejsze podkłady.  Do zakupu przekonały mnie dwie informacje zawarte na opakowaniu: fluid ma matować i zawiera  SPF 20. Uznałam, że więcej mi do szczęścia nie potrzeba, więc bez dłuższego namysłu poprosiłam panią w aptece o ten podkład - oczywiście w najciemniejszym odcieniu 03, jak to zazwyczaj czynię :)


Co do plusów: wygodna pompka aplikuje odpowiednią ilość produktu. Zazwyczaj na pokrycie całej twarzy wystarczają mi dwie pompki. Podkład jest bezzapachowy, nie zawiera parabenów, laktoflawina stymuluje proces dogłębnej regeneracji skóry ( ponoć :P ). Produkt bardzo ładnie stapia się z cerą nie powodując efektu maski  - ciężko z nim przesadzić :) Na pewno też nie zatyka porów- nic mi po im nie wyskakuje.

Co do krycia to nie jest ono zbyt mocne, ale pewnie dlatego, że producent stworzył alternatywną wersję tego fluidu właśnie kryjącą dla posiadaczek bardziej  problematycznej cery. Minusem moim zdaniem może być to nieszczęsne matowienie i trwałość. Otóż w dni kiedy temperatura przekraczała 30 kresek niestety nie radził sobie najlepiej. Efekt matu zauważalny był max. do 2 godzin od momentu aplikacji. No i co za tym idzie dość szybko ścierał się i znikał z twarzy - szczególnie w okolicach strefy T, gdzie moja skóra w upalne dni świeci się niemiłosiernie. Co do koloru, to one generalnie wszystkie są jasne, przynajmniej dla mnie.

03- TANNED, który posiadam to średni, chłodny beżyk- idealny dla mnie ale dopiero teraz w zimę:) Myślę, że dziewczyny o typowo słowiańskiej urodzie powinny być zadowolone, bo producent w tej kwestii zadbał tu głównie o was:)
Cena to ok. 37zł za 30 ml.
Pozdrawiam Ann :*

czwartek, 20 grudnia 2012

CLARENA - Mikrokolagen & Peptydy

Dopóki nie wypróbowałam tego kremu kosmetyki Clareny były mi zupełnie obce. Dlatego też nie bardzo wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać. Co prawda krem przeznaczony jest do cery bardziej dojrzałej niż moja, bo z pierwszymi oznakami starzenia, jednak jego skład wydał mi się na tyle atrakcyjny, że postanowiłam go przetestować.

Krem oprócz tytułowego mikrokolagenu i kompleksu peptydowego bogaty jest w takie składniki jak: witamina C i rutyna, masło Shea, d-pantenol oraz naturalne filtry UV. Ja posiadam ogromną tubkę 200ml, które generalnie są przeznaczone do profesjonalnego użytku w gabinetach kosmetycznych po różnego rodzaju zabiegach. Najczęściej stosuję go po peelingu, bo czuję że wtedy naprawdę działa. Rano twarz jest matowa, napięta taka jakby uspokojona:)


Krem pomimo tego, ze ma bardzo gęstą konsystencję wchłania się błyskawicznie. Nie pozostawia tłustej powłoki na powierzchni skóry. Twarz jest po nim matowa i wygładzona. Nadaje się pod makijaż. W chłodniejszych miesiącach może być odrobinę za mało treściwy ale na lato będzie idealny:) - zwłaszcza u dziewczyn posiadających cerę tłustą bądź mieszaną. 


Do jego plusów zaliczam również wydajność. Mam go od około pół roku i nie zużyłam nawet połowy, a za każdym razem kiedy po niego sięgam stosuję słuszną ilość. Okres przydatności to 12 miesięcy od momentu otwarcia. Minusów nie zauważyłam, jedyne co, to mógłby trochę lepiej nawilżać. No cóż nie można mieć wszystkiego:)
Cena za 200ml to około 90zl Czy dużo? - oceńcie same:)

Ann.