Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LJH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LJH. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 września 2014

MEME-OPINIE #2

Kolejna porcja skrótowych opinii o kosmetykach, które znalazłam w azjatyckich pudełkach-niespodziankach.
Przy okazji odsyłam na stronkę Memebox (KLIK), może Was coś zaciekawi i skusicie się na zakup ;)


Zacznę od BB cream'u, który sobie ze mną pogrywał: Hanskin, Bio Origin Royal Ampoule BB SPF 30 PA++ (Memebox #10). Pierwsze "starcie" okazało się totalną porażką - okazał się być paskudnie pomarańczowy, zdecydowanie za ciemny dla takiego bledziucha jak ja. Na jakiejś stronce internetowej wyczytałam, że trzeba dać mu chwilkę i pięknie dostosuje się do naszej karnacji, a paskudny kolor ma za zadanie zakryć zaczerwienieni i plamy. Nie byłam zbytnio przekonana, ale zacisnęłam zęby i zrobiłam drugie podejście. Magia! Tak się dostosował, że szczęka mi opadła. Poza tym oczarował mnie przyzwoitym kryciem i tym, że buźka nie świeciła się. Koloryt był wyrównany, a ja wyglądałam na wypoczętą. Takie było drugie podejście. A jak przy kolejnych? Nie wiem czy to moje oczy płatały mi figla, czy to on chciał mi zrobić na złość, ale przy każdym kolejnym podejściu wyglądałam  nim fatalnie ze względu na odcień. Puściłam go w świat i nie żałuję.
Wspomnę jeszcze o ciekawym rozwiązaniu jakie w nim zastosowano - ten BB zaopatrzony jest w pipetkę. Pierwszy raz spotkałam się z takim dozownikiem w bebiku. Początkowo nie mogłam jej opanować, ale z czasem szło mi coraz lepiej, chociaż wolę tradycyjne rozwiązania. Ważną kwestią jest także to, że sam BB nie był zbyt skoro do współpracy, jeśli chodzi o rozprowadzanie go na twarzy. Musiałam mu poświęcać sporo uwagi, dokładnie wklepywać i uważać na swoje ruchy, ponieważ nie chciał się przenosić z palców na twarz - dziwne...

środa, 23 kwietnia 2014

LuckyBox #2

Witajcie Kochane! :*
Wbrew pozorom żyję i mam się całkiem dobrze. Pamiętam o Was, ale niestety nie mogę sobie wygospodarować chwilki (taaaa jasne chwilki), żeby skrobnąć dla Was jakiegoś posta. Tym razem spięłam się, ponieważ chcę się z Wami podzielić moim szczęściem. Przywędrowało do mnie kolejne różowiutkie pudełeczko! Przedstawiam Wam kolejną edycję Memebox'a w wersji Lucky :)


Pierwsze szczęśliwe pudełko mogłyście już jakiś czas temu podziwiać u mnie -> KLIK.Pierwsza edycja LuckyBox'a tak mi przypadła do gustu, że skusiłam się i na "dwójkę". I nie żałuję ;) Tak prezentuje się zawartość tego boxa:

poniedziałek, 17 lutego 2014

KOREAN BEAUTY BOX, czyli MEMEBOX

Kochane, dalej nie ogarniam swojego wolnego czasu. W dodatku los nie rozpieszcza. Rok 2013 nie był dobry dla mnie i mojej rodziny. Myślałam, że nowy 2014 będzie lepszy, ale już zaczął się bardzo źle. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko się odmieni. Liczę, że u Was jest lepiej :*

Przejdźmy do treści dzisiejszej notki. Za pewna każda z Was natrafiła chociaż na jeden post na blogach o pudełkach - czy to Shiny czy Glossy Box. Raz skusiłam się na Shiny, ale nie do końca byłam zadowolona. Jakoś te pudełka mi nie leżą - mam wrażenie, że są coraz gorsze i zawartość nie jest przemyślana. Zawsze śledzę zawartość pudełeczek z nadzieją, że może tym razem trafi się coś ekstra i zamówię paczkę z wiadomą zawartością. Nawet nie wiedzie jak bardzo się ucieszyłam, gdy Tonia (KLIK!) poinformowała mnie, że istnieje azjatycki odpowiednik pudełka niespodziewajki. Podjarałam się i trułam mojemu Benkowi, żeby zrobił mi przelew - nie tylko eBay jest dla mnie czarną magią, paypal też. Przelew poszedł, a ja z niecierpliwością czekałam na mojego pierwszego Memeboxa <3 Pudełko uważam za naprawdę udane mimo, iż produktów zupełnie nie znam. Pudełko kosztowało mnie 21$ plus 6,97$ za przesyłkę. Zapraszam w podróż wgłąb Memeboxa #4.